czwartek, 27 marca 2014

Wygolony jeż...

Bardzo cieszyłam się zaczynając misia z nowej włóczki. W nazwie było słowo "szynszyla", co jeszcze bardziej zachęciło mnie do działania:) Gdy gotowego pokazałam mamie przez skypa... powiedziała, że mogłam z niej zrobić jeża!:O Nadszarpnęło to moje spojrzenie na nowego misia... Gdy już się oswoiłam z tą myślą, pewnej słonecznej niedzieli w gości przyszedł teść. Nagle spytał wskazując na mojego synka bawiącego się misiem: "a co on tam za jeża ma?":O Szok! Wieczorem usiadłam, wzięłam "jeża" na kolana, chwyciłam nożyczki... i go ogoliłam! Kłaczki fruwały w powietrzu, a gdy już opadły, wyłonił się... ogolony jeż!:O Mama się załamała. Mnie się podoba, bo co mam powiedzieć. W końcu to moje nowe dziecko:)
Żeby misiaczkowi nie było smutno, że się z niego śmieją, zrobiłam mu motylka i sukienkę. W ramionach ułożyłam przytulankę:) Mam nadzieję, że Wam się podoba.



miś na szydełku z maskotką


króliczek na szydełku



1 komentarz: