środa, 12 marca 2014

Poważny miś i "nigdy nie mów nigdy":)

Oto mój spory misiak. Jestem już nawet w stanie coś sama zakombinować. Uszka wykonałam inną metodą niż w pierwszych dwóch. Tam robiłam je półsłupkami, natomiast łatwiej wydaje mi się, że idzie słupkami nawijanymi. No i sporym wyzwaniem była sukienka! Tu sprawdza się powiedzenie: "Nigdy nie mów nigdy". Jeszcze rok temu nie uwierzyłabym, że będę robić na drutach. W domu można było napotkać rozpoczęte przeze mnie szaliki, czy opaski. Czułam, że mam do tego dwie lewe ręce i nigdy nic nie skończę. W końcu zaprzestałam nawet zaczynać;) Będąc w ciąży robieniem na drutach zaraziły mnie koleżanki z pracy. Zapalone dziergaczki;) Wtedy też zrobiłam pierwszą poważną rzecz! Od początku, do końca! Był to "worek" dla bobaska. Potem rozgrzebałam mini kocyk, ale zanim skończyłam...urodziłam i wciąż leży "w powijakach";) O szydełkowaniu nigdy nie myślałam, a jednak:) Szycie, to moja pięta achillesowa, ale kto wie:) W końcu mama i siostra- krawcowe. Może i tu jakiś gen się zregeneruje i zacznie u mnie działać prawidłowo. Jeśli zacznę szyć, to jednak to będzie cud:)

Miś na szydełku z maskotką


Maskotka z filcu podpatrzona w internecie





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz