czwartek, 13 marca 2014

Sfilcowany kotek;)

Postanowiłam podejść do filcowania na sucho, które od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie... Wykorzystywałam tę technikę wykańczając pyszczki i noski niektórych misiów, ale chciałam spróbować czegoś bardziej wymagającego. Padło na kotka:) Nie bardzo wiedziałam jak się za to zabrać, tak więc znalazłam mi bardzo pomocny filmik: http://www.youtube.com/watch?v=4QDOS1GzDsI 
Gdy już mniej więcej wiedziałam o co chodzi, dołożyłam coś od siebie i tak oto wyszedł koteczek:) Może trzeba się wprawić, ale trochę potrwa zanim znowu sięgnę po igłę i czesankę na jakąś większą, chociaż małą sprawę... Jest to bardzo fajna zabawa, ale praco i czasochłonna. Kiedy po pokoju tarza się małe tornado, znacznie łatwiej mi odkładać i wracać do szydełka, niż do modelowania. Jeśli ktoś chce się zmierzyć z filcowaniem, to polecam zakupienie paczuszki z mieszanymi kolorami czesanki i jedną cienką igłę. Taki starter moim zdaniem jest wystarczający na sprawdzenie swojej cierpliwości i chęci. Zalecam obkleić palce plastrem! Kilka razy wbiłam igłę w palec... jest cieniuteńka, ale jeszcze prąd mi przechodzi po plecach na myśl o tym uczuciu. 

Kotek filcowany na sucho

1 komentarz: