czwartek, 20 listopada 2014

Poduszka na drutach


Korzystałam tu z tej strony:

Było to moje pierwsze poważne "drutowe" wyzwanie:) Tył poduszki, to próby i ćwiczenia różnych splotów;) Gorąco polecam taką robótkę na chłodne zimowe wieczory:)





wtorek, 4 listopada 2014

Bałwanek z papieru

Dzień dobry:)
Cieszę się, że zaglądasz na mój blog:) Jako, że czas szybko leci, może już warto pomyśleć o świątecznych ozdobach. Ta zdecydowanie zajmuje nieco czasu:) Tego bałwanka z papieru wykonałam w zeszłym roku. Lubię szperać w internecie, w poszukiwaniu inspiracji! Tam też znalazłam ten pomysł i nie mogłam się oprzeć przed jego wykonaniem!!!
Bałwanek jest cudowny i z przyjemnością wystawię go na półkę i w tym roku.

Jeśli chcesz go wykonać, wystarczą Ci materiały pokazane na pierwszym załączonym zdjęciu + klej i patyk (np. do sushi) :

Będą nam potrzebne do wykonania bałwanka.

Bałwanek składa się z dwóch kul wykonanych metodą kusudama venus. Na YouTube jest wiele filmów, które pokazują jak wykonać właśnie te kule. Ja, o ile dobrze pamiętam, korzystałam z papierków 9cmx9cm. Teraz, dolną kulę wykonałabym z nieco większych karteczek. Do zszywania dolnej kuli przygotowałam stożek z papieru i układałam na nim elementy podczas zszywania. Wszystko po to, żeby bałwanek ładnie stał. Dzięki temu też dolna kula wyszła nieco większa niż górna.
Jest przy tym nieco zabawy... Przed rozpoczęciem zszywania proponuję włączyć muzykę relaksacyjną i zaparzyć dobre kakao;)
Gotowe kule złączyłam patykiem oblanym klejem. Czarne oczy i guziczki, to elementy wykonane z karteczek w rozmiarze mniejszym o około centymetr. Nosek zrobiłam z zatyczki do uszu;) Miotełka, to drobne gałązeczki, zebrane podczas przyjemnego zimowego spaceru. Czapeczka i szalik były wyzwaniem, ale jeśli ja je zrobiłam, to i Tobie się uda.

Pozdrawiam i życzę udanej zabawy!:)


Bałwanek ręcznie wykonany z papieru.

Bałwanek metodą kusudama

wtorek, 14 października 2014

Niebieski Miś. Po prostu:)

Dzień dobry:)
Po bardzo burzliwym czasie, mam nadzieję, że nadejdzie znowu trochę spokoju i będę mogła na nowo cieszyć się szydełkowaniem. Mam jeszcze kilka włóczek i pomysłów... Wczoraj zaczęłam zszywać już następnego gagatka:) Na razie nie wygląda najciekawiej, ale małymi kroczkami do przodu. Mój mały "Elektron" nie daje mi zbyt wiele czasu na relaks i podczas niewielkich już dawek jego snu, raczej doprowadzam mieszkanie do stanu użyteczności, niż siedzę z szydełkiem:) Pozdrawiam wszystkie mamy i zachęcam do robótek ręcznych. Mimo wszystko:)










środa, 2 lipca 2014

Rodzeństwo z misiaczkiem;)

 Cała rodzinka z maskotką i bucikami:)




Miś z poduszeczką

Postanowiłam zrobić mniejszego misia, z nadzieją, że przy braku czasu,skończę go szybciej. Niestety okazało się, że zszywanie kończyn,zrobienie ubranka itd. zajęło niemal tyle czasu, co przy średnim misiu....
Ubranko wykonałam  ze starej skarpetki;) Wystarczyło ogolić ją maszynka i pozaszywać;) Podusia z kordonka na szydełku 1,5.




czwartek, 22 maja 2014

Miś w pieluszce

Tego misia robiłam ponad miesiąc. Nie dlatego, że był skomplikowany, ale dlatego, że jako pracująca mama mam bardzo ograniczony czas na przyjemności w składzie jednoosobowym:) Przyszedł moment, w którym wręcz musiałam chwycić szydełko, bo chyba robótki ręczne to to, co mnie relaksuje najskuteczniej. Wykorzystałam czarny moher. Najpierw wyszedł strasznie paskudny miś... Brązowe oczy nie pasowały do czarnego. Nie miałam pomysłu na ubranko... "Skończyły mi się pomysły!" Pomyślałam. Wystarczyła jednak chwila spokoju i wszystko poskładało się w całość:) Rozjaśniłam oczka białym filcem, pyszczek sfilcowałam na szaro, zakręciłam loczka. Stópki zrobiłam jak buciki dziecięce i pozaszywałam je tak, żeby nadać im kształt przypominający łapki niedźwiadka. Przydał się też róż do policzków i cienki pędzelek. Wpadłam na pomysł smoczka! Mąż wymyślił pieluszkę:) No i wyszedł idealny bobas! Szczerze mówiąc na żywo jest dużo ładniejszy i ma naprawdę urzekające spojrzenie:) Popatrzyć zadowolonym okiem na efekt końcowy- bezcenne.

Miś na szydełku ze smoczkiem


























bobas

czwartek, 8 maja 2014

Mała odmiana, czyli wazon origami 3d

Origami 3d jest hobbym mojej mamy:) Tworzy ona różności, począwszy od mis, poprzez papugi, czy pawie, po wazony wszelakich wielkości, itp. Jestem pod wrażeniem jej wielkiej cierpliwości względem składania elementów oraz wielokrotnego budowania i rozbierania wyrobu w celu poprawienia! Jest w tym zdecydowanie pasja:) Mnie tak chyba nie wciągnęło... Może przez kategoryczny brak czasu. Mam wrażenie, że nie mam szczęścia do tego rodzaju twórczości. Gdy pierwszy raz kończyłam składać ten wazon, z radością pochwaliłam się nim mamie przez skypa! Na monitorze widziałam zbliżone wielkie oko penetrujące obraz ekranu! Mama patrzyła z niesmakiem. Okazało się, że zrobiłam wazon "na lewą stronę". Musiałam rozbierać:/ Za drugim podejściem, okazało się, że za luźno go składam i jest przez to zbyt "gibki"... Rozbierałam!!! Za trzecim razem udało się z "drobną" pomocą mamy. Tym razem nie dopuszczałam najmniejszej okoliczności rozbierania!! Udało się i byłam baaaaardzo dumna!:) Jednakże moje szczęście nie trwało długo... Pewnego dnia odkryłam, że w nieznanych mi okolicznościach został zniszczony. Ktoś niefortunnie uniósł go, rozwarstwiając środek. Nie da się opisać co czułam. Musiałam rozbierać!!!!!:O Teraz powoli dojrzewam i naprawiam... Po raz ostatni! A tylko dlatego, że jest po prostu cudowny!:)
Wykonany został w formie recyklingu z gazetek reklamowych. Najważniejsze, że powstał zupełnie za darmo!!!:) Inspirowałam się oczywiście radami mamy, ale także tym filmikiem:
https://www.youtube.com/watch?v=-smbdTYS3Hk
Moduły składa się tak: https://www.youtube.com/watch?v=GS0tMsvXuXQ
Mój wazon ma dno, a jeśli chodzi o rozmiar, to na jeden rząd wchodzą ok 94 elementy:) Na koniec polakierowałam go i przewiązałam szyjkę wstążeczką. Jeśli na twojej komodzie leży masa magazynów, czy gazetek reklamowych, bierz się do roboty!;)


wazon origami 3d


wazon origami 3d

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Miś z kotkiem

Oto mój ostatni efekt chwil relaksu z szydełkiem. Co tu więcej pisać... Kotek był nowym wyzwaniem i chyba się udał. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do obejrzenia moich wcześniejszych prac:)

kotek na szydełku



Z innej beczki - pomysł na zapakowanie prezentu!


Witam:) Każdy zazwyczaj głowi się długo nad idealnym prezentem dla ważnej dla siebie osoby. Ja uważam, że nie mniej istotne jest zadbanie o piękną oprawę podarunku. Tak jak ślinka leci na "ładne" jedzenie, tak i zawartość zdaje się dużo bardziej atrakcyjna, gdy już pierwsze wrażenie wywołuje zachwyt. 
Otóż pakując prezent urodzinowy dla męża, chciałam dodać coś ekstra:) Po opakowaniu zawartości w błyszczący papier... pomyślałam, że to wygląda zwyczajnie... Rzuciłam okiem na skrawki pociętych resztek. Mając małe doświadczenie zdobyte podczas jesiennego robienia "bukietów róż" z opadniętych liści klonu; zaczęłam kombinować dokładając kolejne zagniecione kawałki papieru do pierwszego rulonika:) Efekt bardzo mi się spodobał! Mężowi też!:) Zatem zachęcam do wypróbowania mojego sposobu. Jest to łatwe i przyjemne:)



czwartek, 27 marca 2014

Miś z żyrafką

Ze smutkiem spoglądam w kalendarz... Ku końcowi chyli się mój urlop macierzyński. Najpiękniejsze dziesięć miesięcy w moim życiu:) Prysną zatem też wolne chwile na robótki. Korzystam więc z ostatków i sięgam po zapasy włóczek:) Tu odnalazłam przepiękne zabawki z filcu: http://www.feltrolandia.com.br/
Stąd też wzięła się żyrafka.






Wygolony jeż...

Bardzo cieszyłam się zaczynając misia z nowej włóczki. W nazwie było słowo "szynszyla", co jeszcze bardziej zachęciło mnie do działania:) Gdy gotowego pokazałam mamie przez skypa... powiedziała, że mogłam z niej zrobić jeża!:O Nadszarpnęło to moje spojrzenie na nowego misia... Gdy już się oswoiłam z tą myślą, pewnej słonecznej niedzieli w gości przyszedł teść. Nagle spytał wskazując na mojego synka bawiącego się misiem: "a co on tam za jeża ma?":O Szok! Wieczorem usiadłam, wzięłam "jeża" na kolana, chwyciłam nożyczki... i go ogoliłam! Kłaczki fruwały w powietrzu, a gdy już opadły, wyłonił się... ogolony jeż!:O Mama się załamała. Mnie się podoba, bo co mam powiedzieć. W końcu to moje nowe dziecko:)
Żeby misiaczkowi nie było smutno, że się z niego śmieją, zrobiłam mu motylka i sukienkę. W ramionach ułożyłam przytulankę:) Mam nadzieję, że Wam się podoba.



miś na szydełku z maskotką


króliczek na szydełku



środa, 19 marca 2014

Sukienka dla misia

To moja pierwsza mini sukienka na szydełku. Lubię uczyć się nowych wzorów, chociaż rzadko mam czas, żeby przysiąść i skupić się na rozszyfrowywaniu filmiku instruktażowego. Właśnie dlatego ta kiecuszka jest moją dumą. Jak kiedyś wspomniałam, krawcowa ze mnie żadna. Dlatego też choćby doszycie rękawów, to dla mnie zbyt wiele. Gdy raz przyszyłam prawy po lewej stronie... zdenerwowałam się. Każda wolna chwila jest dla mnie na wagę złota i nie mogę sobie pozwolić na marnowanie jej. Podeszłam do sprawy po raz drugi! Gdy okazało się, że naszyłam ten sam rękaw...tak samo jak za pierwszym razem, musiałam odłożyć sukienkę na kilka dni...
Jeśli ktoś ma ochotę zmierzyć się z "krokodylą łuską", polecam ten tutorial:  



W kupie raźniej:)

Każdy ze zrobionych przeze mnie misiów jest dla mnie niczym dziecko. Tak bardzo spodobało mi się robienie tych małych maskotek, że wkładam w nie całe serce. "Nie mogłabym się rozstać z którymkolwiek z nich..." myślałam. Podczas właśnie jednego z takich "przypływów miłości", niepostrzeżenie umówiłam się z moją siostrą, że zrobi coś dla mnie w zamian za misia!:O Oczywiście zgodziłam się, jednak moje serce zabiło szybciej... Z zaniepokojeniem myślałam, jak ja oddam któreś z moich maleństw?! Nagle nadszedł sms, że siostra dobrze zajmie się "dzidzią"!:O Wszystko stało się takie realne! Procesor w głowie palił mi styki! WYMYŚLIŁAM! Powstaną misie bliźniaki! Wtedy będzie mi łatwiej oddać jednego!:) Zaznaczyłam jednak, że już oczekuję wypełnionych papierów adopcyjnych i trzech zdjęć każdego z członków rodziny:) Gdy już prawie były gotowe... nie mogłam zrobić dwóch takich samych... Nigdy nie stworzę kopii. Oczywiście i tak misiaki różniły się lekko od siebie, ale już naszywając oczka chciałam zrobić coś nowego, choćby lekko innego. I tak powstały bliźnięta dwujajowe- chłopiec i dziewczynka. Chyba nie rozdzielę rodziny i wyślę oba... Przynajmniej wiem, że w dobre ręce:) Może gdy zrobię setnego, będę w stanie oddać go już nawet sąsiadce:) 
Jeśli ktoś jest zainteresowany wzorem misiowego sweterka, oto tutorial, z którego korzystałam: https://www.youtube.com/watch?v=yVeGNvWhOm8



szydełkowe bliźniaki












poniedziałek, 17 marca 2014

Czapeczka dla misia i nie tylko



Ta czapeczka długo chodziła mi po głowie. Zrobiłam nawet jej wersję w rozmiarze mini mini i tak czekała sobie na misia dziecko;) Niestety jeszcze takowego nie miałam okazji zrobić. Natomiast miś, którego akurat stworzyłam, wręcz prosił się o czapę. To był idealny moment! 
Inspiracja płynęła z tej strony: http://www.repeatcrafterme.com/2013/04/crochet-lamb-hat-pattern.html   Na szczęście jest tam tutorial, jak zacząć. Dalej kombinowałam tak, żeby było dobrze. Zrobiłam miejsce na uszka:) No i właśnie przez to, że miś miał swoje uszka, nie mogłam zrobić mu drugich (tak jak było w oryginale). Przypomniałam sobie o Baranku Shaun, którego kiedyś bardzo polubiłam:) Pasował idealnie do mojej wizji! Wykonałam go z filcu w arkuszu, czuprynkę dorobiłam z włóczki. Miałam szczęście, bo zamawiając parę rzeczy w sklepie internetowym, miły sprzedawca dołożył w gratisie plastikowe oczka! Ani on, ani ja, nie mieliśmy pojęcia, jak bardzo będą mi przydatne:)


niedziela, 16 marca 2014

Miś z Barankiem Shaun

Kocham każdego stworzonego przeze mnie misia, ale muszę przyznać, że do tego mam szczególną słabość:) Bluzeczkę uszyłam mu sama na maszynie, a serduszko jest filcowane na materiale na sucho. Czapeczka, to osobna historia:) Nie chcę źle zabrzmieć, ale czasem gdy skończonego misia posadzę na półce, nie mogę uwierzyć, że sama go zrobiłam. Właśnie tak było z tym. Pojawiły się we mnie obawy, że już nie jestem w stanie wymyślić czegoś, co go przebije. Obym się myliła... Chyba jednak każda stworzona maskotka jest tak indywidualna i inna, że jaka by nie była, przynosi satysfakcję:)



miś na szydełku w czapeczce


A tu trochę z "za kulisami":)








piątek, 14 marca 2014

O kurteczka!!!:) Miś konspiracyjny...

Witajcie!:) Ten miś przysporzył mi nie lada problemów. Gdy zakupiłam siwy moher, byłam prze szczęśliwa! Tupałam nogami, żeby już zacząć dziergać! Gdy zobaczyłam pierwsze efekty, ciśnienie zeszło jak z przebitego balona... Wyszedł jakiś niezbyt urodziwy wylenialec. Odstawiłam miśka na półkę i tak chodziłam pochmurnie, nie spuszczając z niego wzroku. Nie mogło być! W końcu usiadłam, wzięłam w ręce mojego nowego przyjaciela i zaczęłam kombinować! Tu zmniejszyłam pyszczek, tu odprułam szklane oczka i wymieniłam na koraliki, wyczesałam irokeza, przycięłam troszkę "futerko"... i udało się!:) Ukazał się miś, jakiego sobie wyobrażałam! To zabawne jak kilka drobnych szczegółów wpływa na całość!
Ten moher i kilka innych włóczek są suwenirami z podróży na Maltę i mają przez to szczególne miejsce w moim sercu. Pomyślałam, że oszalałam, przywożąc z wyjazdu takie oto pamiątki. Oszalałam szukając na Malcie sklepu z włóczkami:O Tydzień bez szydełka, gdy moje uzależnienie sięgnęło zenitu- to była istna delirka:) Wykorzystując końcówki urlopu macierzyńskiego, wyciskam chwile jak cytrynę! Dlatego też kontynuowałam wyjazd, wpadając na tydzień do mamy:) Mąż widząc jak pakuję torebkę włóczek, spytał: "Ale chyba nie zamierzasz w Szczecinie siedzieć nad misiami?" Hmmmm... "No jasne, że nie..." odpowiedziałam... Czas wypełnili mi bliscy i znajomi, więc miś powstał wieczorami, przy lampce, w konspiracji. Mama ucząc mnie szyć na maszynie, stworzyła doskonałą kurteczkę stawiając kropkę nad i.



Buciki niemowlęce

Odkąd zaczęłam szydełkować, gdzieś z tyłu głowy siedziały mi buciki niemowlęce. Nawet próbowałam zrobić jakieś z mamą, znaną nam metodą "prób i błędów". Choć były ładne, to jednak kształt mnie nie do końca zadowalał. Wtedy odkryłam masę przepisów bucikowych na YouTube! Znowu przyszło to uczucie, że chcę zrobić WSZYSTKIE! Realia pozwoliły mi wykonać dwie pary:) Przy obu korzystałam z (według mnie) genialnego przepisu: http://www.youtube.com/watch?v=9nTS6JUIAcM

Pierwsze buciki niemowlęce na szydełku 

Buciki niemowlęce ze wzoru

Te najładniejsze:)

Miś hardkorowy

Przechodząc przez sklep ze wszystkim, nie mogłam ominąć działu "wełnianego". Kosmate włóczki nie są szczególnie popularne i raczej ciężko dostać coś sensownego. Nagle coś poraziło mój wzrok! Na mojej drodze stanął kosz żarówiastych fantazyjnych włóczek:O Nie mogłam przejść obojętnie:) W pełni świadoma, że z tego nic się nie da zrobić...kupiłam po dwie z każdego koloru. Pomarańczowa pękła pierwsza:) Zakupiłam również szklane oczy, żeby zobaczyć, co z tego wyjdzie! Efekt mi się spodobał; mimo, że ciężko było go korzystnie sfotografować;) Misio dostał do towarzystwa kotka.

Miś na szydełku z kotkiem

czwartek, 13 marca 2014

Sfilcowany kotek;)

Postanowiłam podejść do filcowania na sucho, które od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie... Wykorzystywałam tę technikę wykańczając pyszczki i noski niektórych misiów, ale chciałam spróbować czegoś bardziej wymagającego. Padło na kotka:) Nie bardzo wiedziałam jak się za to zabrać, tak więc znalazłam mi bardzo pomocny filmik: http://www.youtube.com/watch?v=4QDOS1GzDsI 
Gdy już mniej więcej wiedziałam o co chodzi, dołożyłam coś od siebie i tak oto wyszedł koteczek:) Może trzeba się wprawić, ale trochę potrwa zanim znowu sięgnę po igłę i czesankę na jakąś większą, chociaż małą sprawę... Jest to bardzo fajna zabawa, ale praco i czasochłonna. Kiedy po pokoju tarza się małe tornado, znacznie łatwiej mi odkładać i wracać do szydełka, niż do modelowania. Jeśli ktoś chce się zmierzyć z filcowaniem, to polecam zakupienie paczuszki z mieszanymi kolorami czesanki i jedną cienką igłę. Taki starter moim zdaniem jest wystarczający na sprawdzenie swojej cierpliwości i chęci. Zalecam obkleić palce plastrem! Kilka razy wbiłam igłę w palec... jest cieniuteńka, ale jeszcze prąd mi przechodzi po plecach na myśl o tym uczuciu. 

Kotek filcowany na sucho

Miś w sweterku



Misia wykonałam z 50g włóczki fantazyjnej Mira. Pyszczek zrobiłam na szydełku, a jego wierzch pokryłam czesanką- filcowałam na sucho. Tą samą metodą naniosłam nosek. Myślę, że jest to bardzo wygodne i szybkie rozwiązanie. Największym wyzwaniem był sweterek, może następny pójdzie łatwiej. W internecie podpatrzyłam ptaszka, który dodał całości smaku:)